Blog
Percepcja bez emocji
an24
an24 wnioski analizy politologia
17 obserwujących 65 notek 107386 odsłon
an24, 30 maja 2017 r.

Co dalej z zakazem kandydowania w samorządach. Jaki Plan B ma Prezydent i PiS?

619 6 0 A A A

Prezydent Andrzej Duda uważa, że prawo wprowadzenia ograniczenia kadencji wójta, burmistrza, prezydenta miasta nie powinno działać wstecz, ale widzi możliwość rozważenia sensu kadencyjności w przyszłości. PiS ustami Prezesa Jarosława Kaczyńskiego, uszanował ten pogląd i zapowiedział wycofanie się PiS z obowiązywania kadencyjności już od najbliższych samorządowych wyborów. Można powiedzieć, że „kliki lokalne” odetchnęły.

Wybory samorządowe od parlamentarnych czy prezydenckich różnią się zasadniczo.

W wyborach samorządowych głosuje się za pracą (obiecaną lub w obronie pracy) i wynikającymi z tego interesami swoimi i lokalnej grupy do której należy (podział - rozdziału funduszy publicznych min. w ramach przetargów, z wolnej ręki – patrz Ustawa – Prawo zamówień publicznych). Wszystko opakowane w ramach decentralizacji władzy. Przy wyborze bezpośrednim wójta, burmistrza, prezydenta miasta – istotne znaczenie mają zebrane pieniądze na kampanie (zwłaszcza tzw. nieoficjalne), które pochodzą od danej grupy stojącej za kandydatem i biznesu lokalnego (daje fundusze wszystkim stronom, ale różne kwoty). Wobec braku odpowiedniej obudowy instytucjonalno-prawnej państwa (czy państwo pozwoli „kraść zgodnie z prawem” czy nie pozwoli, także na szczeblu lokalnych; skuteczna kontrola organów państwa nad przestrzeganiem ustawy o zamówieniach publicznych, wydatkowanymi środkami publicznymi i składanymi oświadczeniami majątkowymi oraz zniesienia progu referendalnego dotyczącego odwołania z urzędu wykonawczego) i mechanizmu kontrolnego (w tym naturalnego jakim jest kadencyjność) chroniącego jednostkę przed pychą władzy (zwłaszcza lokalnej) - demokracja bezpośrednia przeradza się w oligarchię, dokonaną rękami suwerena (brak kontroli suwerena). Niekiedy autorytarne rządy lokalne (decyduje min. o pracy i bycie zadłużonych kredytami jednostek) wobec których jednostka i wspólnota społeczna, staje się i jest – bezradna oraz bezbronna.

Nie ma wówczas przejrzystości życia publicznego. Nie ma także godności osób i wolności, w tym wolności słowa i dostępu do rzetelnej i prawdziwej informacji. Mamy za to układ powiązań pomiędzy władzą lokalną a wymiarem sprawiedliwości (Policja, Prokuratura, Sądy), który jest dla społeczności lokalnej najbardziej uciążliwy i dokuczliwy. Nie ten na górze, ale ten na dole, z którym stykają się na co dzień. Powiązań, które powodują, że dane gminy czy powiaty się nie rozwijają. Są w stagnacji. Nie ma dopływu świeżej krwi. Suweren doświadcza, niekiedy na własnej skórze lub skórze, tego kogo zna, poczucia niesprawiedliwości państwa wobec osób. Widzą zło i patologię, ale nie są w stanie z tym nic zrobić. Piętnując patologię, otrzymują nagrodę w postaci pałki aparatu urzędniczego i tzw. sprawiedliwości Patologia na górze, ich mniej interesuje, nie dotyka ich bezpośrednio. Nie znają tych ludzi. Znają ich z telewizji, internetu i innych mediów. Patologiczne mechanizmy na dole, dotykają Ich bezpośrednio.  

Wprowadzenie zakazu kandydowania dla tych, co swoje urzędy sprawują co najmniej 8 lat jest krokiem, w kierunku obrony jednostki przed pychą władzy. Łamie Ich przekonani o swojej doskonałości i wyższości, gdzie pycha pokazuje w odbiciu lustrzanym, iż są nie zastąpieni i muszą się dla „dobra” innych przyspawać się do stołków (poświęcić). Skoro są tak dobrzy, to w czym problem - pokażą w życiu codzienny co potrafią, żyjąc miesięcznie nie za pieniądze publiczne. Do emerytury trwać na danym urzędzie nie muszą. Takie trwanie jest wręcz patologiczne.

W wyborach ogólnopolskich lud głosuje za obietnicą (patrzy co jemu obiecano, jak na tym skorzysta) i oczekuje ich realizacji.

Jeżeli PiS i Prezydent nie zaproponuje alternatywnego mechanizmu rozbicia tych patologicznych powiązań na dole, w samorządach (Warszaw w Polsce jest tyle co gmin i powiatów tzw. samorządowych) – a więc mechanizmu ochronnego, który będzie chronił osoby przed pychą władzy – to może już zacząć się pakować. Nawet 500 plus i obniżenie wieku emerytalnego nie pomoże. Nie pomoże też obniżenie obciążeń tzw. ZUS, gdzie każdy w sposób namacalny miesięcznie widział będzie w swoich portfelach (bez którego PiS nie wygra wyborów parlamentarnych) więcej pieniędzy, za które będzie mógł kupić dobra oraz podwyższenie stopy wolnej od podatku.

Obrona działania prawa wstecz nie przekonuje.

Brak pomysłu na rozbicie tych patologii np. poprzez wprowadzenie w ramach przejrzystości życia publicznego – zakazu kandydowania na radnych, wójtów, burmistrzów, prezydentów miast, dla osób które mają postawione zarzuty lub akt oskarżenia został skierowany do Sądu w związku z przestępstwem umyślnym wynikającym z kodeksu karnego lub karno-skarbowego. Nie oszukujmy się, bardzo wielu do samorządów idzie, nie dlatego, że są tak dobrymi fachowcami, tak mądrzy ale dlatego, iż to daje im wygodne i zasobne życie. Sposób na życie. Daje im wysoki status społeczny. W samorządach jednostki nie muszą rywalizować, jak w przypadku biznesu - z najlepszymi na świecie jednostkami i firmami. Są nadbudową, niczym więcej. Nie ma tam dlatego służby czy poczucia dobra publicznego. 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Temat łatwy dla stałych czytelników bloga, a pan jest stałym. Znajomy powiedział, że są to...
  • To że Kaczyński nie ufa narodowi, w cale się nie dziwię. Tak ukształtowane społeczeństwo...
  • No tak, tylko że niech położą na stole te 300 miliardów USD - póki co nie mamy z czego...

Tagi

Tematy w dziale Polityka